sobota, 16 listopada 2013

Nowe oblicze YouTube - wady i zalety z punktu widzenia "zwykłych" userów

YouTube transformował się na naszych oczach już od dłuższego czasu i zauważyć to mogli zarówno widzowie, jak i twórcy. Zasady powszechne w Google, zaczęły mieć zastosowanie na YT już dobre dwa lata temu, ale dopiero po ostatniej integracji widać, jak wiele na przestrzeni miesięcy zmieniło się na jednym z najpopularniejszych w sieci serwisów z filmikami.

YouTube, podobnie jak Google, rozkoszuje się w ciągłym modyfikowaniu layoutu - zarówno strony głównej, jak i poszczególnych kanałów. Nad tym rozwodzić się specjalnie nie mam zamiaru, bo jak znam swoje szczęście, szczegółowe opisanie co, gdzie i jak Widz może znaleźć, ulegnie zmianie w ciągu 24 godzin i nie powiem co z tego mojego gadania wyniknie. Na pewno nie poradnik. Niemniej część zmian wydaje się zagościć na stałe i nie wszystkie z nich są kompletnie pozbawione sensu. Część już teraz przypadła mi do gustu i z zainteresowaniem czekam na to, co jeszcze nastąpi.

Swoje gadanie podzielę generalnie na dwie części, próbując w miarę obiektywnie ocenić modyfikacje z punktu widzenia osoby, która na YouTube wyłącznie filmy ogląda (ewentualnie coś polubi/rzuci mięsem/zasubskrybuje) jak i z punktu widzenia twórcy. W tym wpisie zajmę się możliwościami, jakie otrzymali widzowie.


Gdy zaglądam na stronę główną jako Ewelina Szczecińska, oczom moim ukazuje się następujący obrazek, po którym widać już pierwsze Googlowskie zapędy do uszczęśliwiania mnie na siłę:

strona główna YT

"Polecane", "Wybrane", "Co obejrzeć" - czyli standardowe "My wiemy lepiej, co ci się spodoba". Nie narzekałabym, gdyby miało to sens, a ma tylko częściowo (jak to z Googlem bywa). Spójrzmy choćby na "Polecane kanały" (w domyśle do subskrypcji, skoro ten przycisk pod nazwami kanałów widnieje). Z całej tej listy sens mają tylko pozycje:



  • Smooth McGroove (lubię go sobie czasem posłuchać)
  • zeitgeistminds (oglądałam parę wystąpień, m.in. sir Kena Robinsona)
  • CeZik (niezapomniane "Widzisz jak je?")
  • AdBuster (którego odpalam, ilekroć ktoś na G+ wrzuci jakiś jego filmik)    

    Reszty towarzystwa nie mam zamiaru subskrybować, bo zwyczajnie kanałów nie znam.

    "Wybrane dla Ciebie" - w zasadzie to samo, co "Polecane", ale już bez przycisku "subskrybuj". Niestety znów sens ma wyłącznie część sugestii (specjalnie przejrzałam wszystkie 18 propozycji - doprawdy zagadką jest dla mnie, jak YT te preferencje sprawdza).

    Nowością, która wcześniej umknęła moim oczom, jest pojawienie się na liście z lewej zakładki "Społecznościowe" - teraz mamy możliwość śledzenia tego, co też nasi znajomi z G+ i/lub FB udostępniają i zapewne pojawiło się to cudo w pamiętnym dniu integracji ;)

    Cóż poza tym? Pojawiła się fenomenalna (choć wymagająca jeszcze dopracowania) opcja włączania listy dialogowej:

  • YT lista dialogowa

    To "podrasowane" adnotacje, wychwytywane "ze słuchu" co powoduje, że niestety nie można traktować tej ściągi jako podstawy do opracowania tłumaczenia na język ojczysty. Niemniej opcja podoba mi się bardzo i jeśli tylko uda się ją doszlifować, będzie bosko.

    Co jeszcze nowego? Komentarze. W zasadzie skończyło się anonimowe ględzenie o wszystkim i o niczym, pod filmami figurują już głównie imiona i nazwiska i powinno to zmotywować widzów do przemyślenia komentarza przed jego publikacją. Zwłaszcza, że ów komentarz zobaczyć mogą również znajomi na G+, o ile nie wyłączymy opcji udostępniania naszych przemyśleń w tym serwisie:

    nowe komentarze na YT

    Co dość istotne - jeśli chcemy komuś odpisać na komentarz, nie mamy już szybkiej opcji "Odpowiedz" (a szkoda). Możemy jedynie posłużyć się znaną z G+ opcją dodania znaku "+" przed nickiem/nazwiskiem (coraz częściej nazwiskiem) jednostki, której odpisujemy. Niezbyt mi się to podoba, no ale cóż poradzić - trzeba będzie pewnie do tego przywyknąć.

    Z takich co istotniejszych zmian dla widza, to chyba te wymienione wyżej są najważniejsze. Z całą pewnością możemy oczekiwać kolejnych modyfikacji - mam nadzieję, że pójdą one jednak w stronę ułatwienia życia (niechże wróci opcja "odpowiedz"!), a nie tylko gromadzenia informacji o tym, co obejrzeliśmy, polubiliśmy, skomentowaliśmy i uszczęśliwiania nas nowymi propozycjami z subtelnością Osła ze Shreka ("Mnie wybierz! Mnie!"). Liczba tych polecanych, godnych uwagi, wartych obejrzenia i wybranych "specjalnie dla mnie" jest bowiem nieco jakby przesadzona. Przynajmniej w moim odczuciu.

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz