środa, 6 listopada 2013

SEO, drugs & zakład zamknięty?

przyszłość specjalistów SEO?
No właśnie, drogie koleżanki i koledzy z branży, bo dzisiaj do Was w 100% adresuję swój wpis. Czy aby Google nie kreśli nam równie różowej przyszłości, jak żyjącym w permanentnym stresie gwiazdom rocka? Ileż to już razy żartowaliśmy o kaftanach bezpieczeństwa, w które przyodziani zostaną pozycjonerzy, o Tworkach czy też o używkach niezbędnych do przetrwania tego, co przynosi nam każdy kolejny poranek? Fakt, że dodatkowo "nie znamy dnia ani godziny" (bo diabli wiedzą kiedy i co jeszcze Google wypuści, by grasowało w sieci albo też kiedy o 180 stopni zmieni kolejne reguły gry, tak jak to już zrobiło z anchorami) życia nie ułatwia.

Nie ma co ukrywać - do tej pracy trzeba mieć żelazne nerwy, końskie zdrowie i spokój ducha godny Dalajlamy. Przydałby się też umysł Einsteina i pozytywne nastawienie do życia i przyszłości, godne pięciolatka. Trochę ciężko upchnąć to wszystko w jednym człowieku i podejrzewam, że co wrażliwsze jednostki (ewentualnie wręcz odwrotnie - te z charakterem choleryka) porzucą urocze zajęcie i przekwalifikują się, odchodząc z branży na zawsze i jeszcze plując przez lewe ramię. Tym samym, jak mawiają niektórzy, branża się "oczyści". No, być może - wśród Black Hat SEOwców łatwo znaleźć choleryków, zaś wśród jednostek nieśmiało zerkających w stronę białego kapelusza, na pewno znajdzie się parę takich, co to prezentują silne skłonności do załamania nerwowego.

Cóż zatem nas czeka? O ile nie prezentujemy wspomnianych wcześniej cech (wszystkich w kupie, że tak to uroczo ujmę), zaczniemy w końcu odczuwać nieprzyjemne gniecenie w środku, które z czasem może przemienić się w nerwicę - ostatecznie nikt normalny w ciągłym stresie długo nie wytrzyma (wciąż nie liczę masochistów oraz jednostek emo, które podobno takie rzeczy lubią). Zasugerowane przez jednego z poznanych niedawno SEOwców papierosy + gorzała odpadają, zbiorowe popadnięcie pozycjonerów w alkoholizm pewnie spodobałoby się Googlarzom, ale już Klientom tych moczymord - mniej. Psychotropy odpadają, trudne do zdobycia i zdaje się, że powodujące nadmierną senność, a tu wszak warto zerwać się o poranku i do wieczora jakoś dociągnąć (bo praca pracą, ale istnieje jeszcze takie coś, jak życie). Co w tej sytuacji zrobić? Jak rozładować stres? Cóż, pewnie każdy z Was już jakąś metodę znalazł (pomijam gorzałę i radosne karmienie raka) - być może powiesiliście sobie w biurze tarczę do rzutek z podobizną Pingwina/Pandy/logiem Google/Matta C. (niewłaściwe skreślić), względnie nocami biegacie po ulicach w roli superbohaterów i ratujecie przed chuliganami bezbronne staruszki (rozładowując negatywne emocje zwykłym mordobiciem), a może swoje frustracje przelewacie na papier (taki specjalny, co to później idzie do sądu i sprawia nieprzyjemności drugiemu człowiekowi - zwykle z tej samej branży), ewentualnie po prostu siadacie w fotelu i z czułością spoglądacie na swoje dzieci (o ile nie bawią się akurat pluszowym pingwinem bądź pandą). Jakiś sposób w każdym razie warto sobie znaleźć, bo wyraźnie widać, że łatwiej nie będzie, a czasy idą trudne - roboty, nie ma co się łudzić, będzie nam przybywać.

8 komentarzy:

  1. Ewelina, wszystko racja i wszystko prawda. Na szczęście, tuż pod Twoim wpisem proponują na to remedium - podobno skuteczne.
    http://www.pajmon.com/wp-content/uploads/2013/11/Zrzut-ekranu-2013-11-06-o-11.09.54.png

    OdpowiedzUsuń
  2. ta reklama to zasługa adsensowego kolibra na bank :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry seks po pracy i człowiek odstresowany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku jak można tak lać wodę? Wpis totalnie o niczym. Jeśli tak ma wyglądać biały kapelusz to ja dziękuję, miliardy bezsensownych znaków zalewających Internet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co ma biały kapelusz do osobistych wynurzeń, na które czasem sobie pozwalam (od tego też jest blog), niemniej dzięki za komentarz i życzę więcej pogody ducha :)

      Usuń
  5. Szacunek za puszczenie tego komentarza, sądziłem, że w moderacji zostanie uwalony, a tu niespodzianka. Zdania, że ten wpis jest marniutki nie zmienię. Poprzednie wpisy sto razy lepsze. Ewelino nie idź tą drogą jak powiada klasyk od urazu goleni prawej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię :) Wiesz, problem w tym, że jestem jednak kobietą i mam naturalną skłonność do wpisów o treści emocjonalnej i do wynurzeń rozmaitej natury (a zatem dla części mężczyzn: do wpisów "o niczym"). Nie zamierzam oczywiście pchać się tu natrętnie z własnymi przemyśleniami non-stop, spokojnie (kończę generalnie wpis o disavow.txt i tam trochę konkretów będzie z pewnością). Ale płci jakby nie patrzeć nie zmienię i niewątpliwie czasem zaserwuję tu jakąś treść, trudną dla Ciebie do strawienia - jak po dwóch zdaniach zorientujesz się, że to "babskie ględzenie", to po prostu zaklnij pod nosem (możesz nawet odnieść się w tym haśle do mnie personalnie, za "Głupią krowę" z pewnością się nie obrażę, podobnie jak za "Przynudzającą idiotkę") i zakończ lekturę. Pozdrawiam! :)

      Usuń