sobota, 1 czerwca 2013

Czy w dobie Pingwina katalogi mają jeszcze jakąkolwiek wartość?

Katalogi w formie papierowej
źródło: 123rf.com
Temat katalogów maglowałam już na tym blogu parę razy, ale ponieważ postawione w tytule wpisu pytanie wraca jak bumerang, poświęcę tej kwestii jeszcze kilka/naście/dziesiąt zdań. A w przyszłości może i więcej, ale przejdźmy już do meritum.

Jak to zwykle w branży SEO bywa, udzielane odpowiedzi na postawione w tytule pytanie wykluczają się wzajemnie. Jedni twierdzą, że katalogowanie wciąż jest żyłą złota (dla tych co sprzedają do katalogów kody, jest taką żyłą z całą pewnością), inni zaś gromko krzyczą, że "koniec jest bliski" i linki pozyskiwane z katalogów są niewiele warte, a wręcz szkodliwe.

Gdzie leży prawda? Moim zdaniem gdzieś po środku. Odpowiedzmy sobie zatem na parę dodatkowych pytań, które nieco rozjaśnią tę zagmatwaną sytuację (pamiętając, że zaprezentowana zostanie tu wyłącznie moja opinia i że bazuję na spostrzeżeniach własnych, a nie tajnych informacjach uzyskanych tajną drogą od tajnego przedstawiciela Google).


Czy link z katalogu może zaszkodzić?


Może, jak każdy inny zły link. Czasem mam wrażenie, że wiele osób zapomina o dość istotnej kwestii - katalog stron to przecież też strona! Jak każda inna może być brzydka lub ładna, zadbana lub nie, zapchana skopiowaną treścią lub serwująca elegancko posegregowane i unikalne teksty. Może na stronie głównej publikować odnośniki do stron słabych, może i do mocnych. Może być źle napisana (kod) i postawiona na niezmodyfikowanym skrypcie pełnym błędów, ale może być też całkowitym unikatem, stworzonym przez natchnionego programistę. Może leżakować na serwerze wśród stron o tematyce hazard, porno, hazard, porno, a może znajdować się w sąsiedztwie samych perełek Internetu. Link ze złej strony, z niską wartością Trust Rank, rzeczywiście wiele nie da, a może nawet przysporzyć kłopotów. Pozyskiwanie takich linków w tysiącach to już niewątpliwie strzelanie sobie w stopę, bo śmieciowe odnośniki prędzej czy później na witrynie się odbiją.

A czy link z katalogu może pomóc?

Moim zdaniem może i daleko wcale nie muszę szukać. Katalog Zgreda - dopieszczony, zadbany, fajnie opisany, z sensownymi linkami, z Trust Rankiem oscylującym koło wartości 7 (źródło). Sprawdzałam dwa razy, bo mało która strona firmowa może się pochwalić tak wysokim wskaźnikiem zaufania. A to "tylko" katalog! Czy pozyskanie odnośnika z takiego serwisu może pomóc? Z pewnością nie zaszkodzi.

Czy koniec jest bliski?

Moda na apokalipsę widać trwa w najlepsze. Przeżyliśmy 21 grudnia 2012, przetrwaliśmy Pandę i dwa Pingwiny, efekt Carringtona 2013 zapowiadany na maj jakoś nie dał się zauważyć, branża SEO wciąż się trzyma, nawet spamerzy (to akurat przyznaję ze smutkiem) mają się świetnie, skąd więc to wieszczenie rychłego upadku katalogów? Google, od kiedy sięgnę pamięcią, robi z nimi porządek - tak samo jak ze wszystkimi innymi stronami. Słabe lecą do kosza (nie wszystkie, część się zawsze ostanie, względnie powstaną nowe), mocne zyskują na pozycji. Nie wierzę w to, że pewnego pięknego dnia włączę komputer i ujrzę na G+ posty informujące o tym, że szlag trafił wszystkie katalogi stron internetowych, bo Google wpadło na pomysł zidentyfikowania wszystkich baz stron i poszczucia ich np. Pekińczykiem (też na "P", do towarzystwa Pandzie i Pingwinowi).

Wychodzę z założenia, że dobre strony, z dobrą zawartością i nie robiące ostentacyjnie Google "koło nogi", obronią się. A odnośniki z nich będą równie wartościowe jak i same strony. I to samo dotyczy katalogów.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza