środa, 29 października 2014

Do czego może doprowadzić odebranie Polakom części wyników wyszukiwania w Google

stop piractwu sieciowemu
Google wyrusza na wojnę. Kolejną
Od wczorajszego ranka usłyszeć można, że Google rozpoczyna walkę z piractwem. Zniknąć mają z wyników wyszukiwania linki prowadzące do stron takich jak chomikuj, do torrentów i innych pirackich siedzib nielegalnych filmów, seriali czy muzyki.

Zastanawia mnie, jak też przeciętny użytkownik Internetu w Polsce zareaguje na te zmiany. Wydaje mi się, że pierwsze co zrobi, to "przerzuci się" na binga lub yahoo, którym te restrykcje chyba nawet nie zaświtały w głowach. No dobrze, a jeśli dodamy do tego, że Polak łatwo do zmian się przyzwyczaja, spróbuje parę razy skorzystać z binga i odkryje często lepsze wyniki wyszukiwania niż w Google? True story! Sama korzystam naprzemiennie z tych dwóch wyszukiwarek. 

Pytanie zasadnicze - czy to wpłynie na branżę? Czy nagle odkryty na większą skalę bing zacznie być kolejnym terytorium walki o użytkownika? Nie ukrywam, byłoby nieźle. Bo choć promocja strony w bing różni się nieco od tej w Google, to nie jest ani specjalnie trudniejsza ani też bardziej wymagająca. Kto zatem wie czy Google podejmując, poniekąd zresztą słuszną, walkę z piractwem, nie strzelił sobie w stopę? Zobaczymy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza