Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duplikaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duplikaty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

Skradzione treści - epilog ;)

Nie tak dawno temu wspominałam w dwóch wpisach o sposobach walki z ludźmi, którzy bez najmniejszych skrupułów, metodą "kopiuj-wklej" kradną treści ze stron internetowych. Formularz, który należy wypełnić oraz dodatkowe wskazówki, znajdziecie głównie w drugim wpisie, tutaj. W chwilę przed tym, jak ów wpis popełniłam, wysłałam za pomocą wspomnianego w nim formularza zgłoszenie o kradzieży treści ze strony mojej Klientki (zrzynka bezwzględna i bezczelna, co do kropki i przecinka). I dzisiaj oto nadeszła upragniona wiadomość zwrotna od Google:

pozytywne rozpatrzenie DMCA


Jak łatwo policzyć, weryfikacja zgłoszenia i podjęcie decyzji o usunięciu skradzionej treści z SERP trwała 10 dni, więc dość krótko (przynajmniej ja nie narzekam). Widać zatem, że naprawdę poświęcenie kilku minut na wypełnienie poszczególnych pól formularza i wskazanie złodzieja, nie jest czasem straconym, ani też walką z wiatrakami.

P.S. Przed sekundą otrzymałam kolejną radosną informację, tym razem dotyczącą bloga, którego właśnie czytacie ;) Jakiś automat wygrzebał sobie z niego fragment poświęcony ankietom na FB i przerzucił na inny serwis. Kontaktu z właścicielem zautomatyzowanego cuda nie było, więc od razu przeszłam do meritum. Do czego i Was zachęcam.

piątek, 6 września 2013

Jak skutecznie walczyć z osobami kradnącymi treść ze stron?

Kopiowanie własności intelektualnej (a taką niewątpliwie jest stworzony samodzielnie opis na potrzeby strony internetowej) jest rzecz jasna łamaniem praw autorskich. Niestety wiele osób/firm ma to kompletnie w nosie. Pół biedy, gdy po przeczytaniu jakiegoś artykułu postanowią na jego podstawie stworzyć własny. Gorzej, gdy posuwają się do granic bezczelności kopiując np. 80% treści z jakiejś witryny i wrzucając ją do siebie. Oczywiście bez wskazania źródła, o spytaniu o zgodę nie wspominając.

Jako osoba opiekująca się stronami www moich Klientów (a stron tych jest sporo) nie jeden już raz zetknęłam się z sytuacją, w której skradziony został np. opis oferty. Zawsze wówczas reaguję, kontaktując się z właścicielem serwisu i żądając zmiany treści (przy okazji uprzejmie uprzedzając, że brak modyfikacji poskutkuje zgłoszeniem o plagiat). Jeśli to nie pomaga, sprawa wędruje do Google.

Różne rzeczy generalnie już widziałam, zwykle w przypadku wykrycia duplikatu ilość skopiowanego tekstu oscyluje w granicach 20%-40%. Jednak ostatnio doznałam prawdziwego wstrząsu widząc, że skradziono 88% treści, a strona pewnego gabinetu stomatologicznego jest pod względem tekstu w zasadzie kalką serwisu mojej Klientki! Z miejsca krew mnie zalała i rozpoczęłam działania, które - mam nadzieję - doprowadzą do usunięcia z indeksu witryny złodzieja (bo innego słowa na tę osobę jakoś nie jestem w stanie znaleźć).

No dobrze, ale jak właściwie wykryć takie duplikaty? Metody są różne. U mnie w firmie korzystamy ze starego, dobrego Copyscape:

copyscape
Wystarczy podać adres strony w przeznaczonym do tego polu, by otrzymać zwrotną informację odnośnie wykrytych duplikatów. Jeśli jakieś zostaną znalezione, Copyscape automatycznie poda nam dodatkowe dane: zaznaczone kolorem fragmenty, które są identyczne z pierwowzorem, a także liczbę skopiowanych słów, a nawet dane w procentach odnoszące się do ilości powielonych materiałów.

Korzystając z tego narzędzia musimy mieć jednak na uwadze dwie kwestie:
  • podając adres domeny, Copyscape skupi się na skanowaniu strony głównej. A zatem jeśli chcemy być pewni, że tekst z podstron nie został skradziony, musimy dodatkowo w polu wyszukiwania podać adres interesującej nas podstrony;
  • Copyscape w wersji bezpłatnej ma swoje ograniczenia i pozwala na przeprowadzenie 20 wyszukiwań w miesiącu. Można jednak wykupić dodatkowe "punkty", które tę liczbę znacznie zwiększają (nie są to jakieś zabójcze kwoty i osobiście jestem zdania, że warto w nie zainwestować)
Okej, załóżmy, że znaleźliśmy witrynę, która skopiowała od nas treść. Co teraz?
  • możemy wysłać maila lub skontaktować się telefonicznie z właścicielem strony i grzecznie (lecz stanowczo) zażądać usunięcia duplikatów, podając konkretny termin na załatwienie sprawy;
  • jeśli powyższe nie poskutkuje (albo jesteśmy doprowadzeni do ostateczności, bo skradziono nam np. 90% tekstów) możemy załatwić sprawę bezpośrednio w Google.
Do zgłaszania skradzionych materiałów służy ten oto formularz:

formularz Google do zgłaszania duplikatów
Wybieramy teraz kolejno:
  • zobacz więcej usług
  • teraz wskazujemy rodzaj skradzionej treści
  • potwierdzamy "znalezione przeze mnie materiały mogą naruszać prawa autorskie"
  • potwierdzamy, że jesteśmy właścicielami treści lub też reprezentujemy osobę, która jest ich autorem
  • wybieramy opcję "inny"
  • klikamy w link o wdzięcznej nazwie "ten formularz"
Teraz czeka nas nieco pracy, ale warto ją wykonać. Musimy wypełnić formularz zgłoszeniowy, podając swoje dane (imię i nazwisko, nazwę firmy), a także wskazać:
  • przykład skradzionej treści (wklejamy np. kilka zdań, które zostały powielone na innej witrynie i dodajemy link do naszej strony, na której te zdania są umieszczone; jeśli ukradziono nam teksty z kilku podstron, musimy podać przykład z każdej z nich - uwaga na ograniczenie w formularzu do 1000 znaków!)
  • adresy stron, na których znaleźliśmy duplikaty (wskazujemy konkretne podstrony - można ich dodać dowolną ilość, więc jeśli czyjś serwis ma 10 podstron z ukradzionym od nas tekstem, twardo wymieniamy wszystkie 10 adresów)
Podpisujemy się i zaznaczamy pola potwierdzające, że działamy w słusznej sprawie, jesteśmy przekonani o tym, że skradziono wskazane w formularzu materiały i nie mamy zamiaru nikogo wprowadzać w błąd. Raz jeszcze podajemy imię i nazwisko (traktowane jest jako podpis cyfrowy) i wysyłamy zgłoszenie.

Z mojego doświadczenia wynika, że Google poważnie traktuje łamanie praw autorskich. Kilka witryn, które pomimo kontaktu z mojej strony nie miało zamiaru zmienić treści skradzionych ze stron moich Klientów, zostało już usuniętych z indeksu wyszukiwarki. Warto zatem walczyć o swoje i gorąco Was do tego zachęcam. Zwłaszcza, że zwykle samo wspomnienie o zgłoszeniu sprawy Google działa na złodziei treści dopingująco i wystarcza do tego, by pozbyć się duplikatów.

[część druga na temat walki ze złodziejami treści]

wtorek, 23 lipca 2013

Nie taki duplikat straszny, jak go malują?

Duplikowanie? Ja podziękuję ;)
O sile unikalnych treści publikowanych na stronach głośno jest od dawna. Jeśli mnie pamięć nie myli, 
w okolicach 2010 roku zaczęły pojawiać się wręcz wymagania unikatowych wpisów w katalogach
i z czasem praktyka ta rozszerzyła się na wszystkie obszary związane z SEO, a dzisiaj - jest to "oczywista oczywistość" ;) W myśl zasady, którą zresztą sama wyznaję, że dobry (a zatem niepowtarzalny i wartościowy dla odbiorcy) content jest jednym z podstawowych wyznaczników osiągania dobrych wyników w SERP, specjaliści
z branży rozpoczęli walkę z duplikatami. O tym, jak są one szkodliwe, przestrzegał zresztą i Matt Cutts, naczelny specjalista Google od mydlenia oczu pozycjonerom. Sen z powiek spędzały nam zatem treści kopiowane z innych serwisów - opisy produktów w sklepach internetowych, newsy branżowe publikowane na zasadzie cytatu itp. itd. Do czasu...?


Wczoraj Matt Cutts wrzucił na YouTube krótki filmik poświęcony ww. problemowi - co z duplikatami, które np.
z uwagi na aspekty prawne, muszą zostać udostępnione w niezmienionej formie?


Matt, głosem zatroskanego ojca narodu, odpowiada na postawione wyżej pytanie i odpowiedź tę można
w zasadzie sprowadzić do jednego zdania. Kochane dzieci, jeśli Wasza zduplikowana treść nie jest spamem, nic złego Wam nie grozi!

Tylko czy aby na pewno? 

Co tak naprawdę liczy się dla Google, wie tylko... samo Google. A z wieloletnich doświadczeń branży wynika, że unikaty mają znaczenie i pomagają w uzyskiwaniu wyższych pozycji w wynikach wyszukiwania. Zatem nowe rewelacje Matta nie powinny, w mojej ocenie, wpłynąć na machnięcie przez nas ręką na wprowadzane
w serwisach treści. Bo "skoro Matt mówi, że można kopiować - kopiujmy". Nie. Tam, gdzie jest to możliwe, walczmy o dobre i niepowtarzalne teksty. Jeśli musimy wstawić duplikat - zróbmy to, podając źródło. Ale nie twórzmy armii klonów, choćby nie wiem jak dobry jakościowo był tekst wyjściowy.