piątek, 22 lutego 2013

Facebook, Twitter i Google+ z domieszką historii

Ostatnio zauważyłam, że sporo osób, które założyły sobie konta na FB i G+ swoją działalność zakończyły na procesie rejestracji. Są to oczywiście ludzie mający na głowach tysiące innych spraw niż portale społecznościowe i w znacznej większości nie są to informatycy, którzy chyba jako pierwsi korzystają z rozmaitych serwisów ze zwyczajnej ciekawości. Niektórzy wprost mówili mi (nie informatycy rzecz jasna) "Kompletnie nie wiem co z tym zrobić" -  i właśnie do tych osób, niepewnych i niezdecydowanych "co można z tym zrobić", kieruję ten post.

Era społecznościówek

Boom na portale społecznościowe ruszył (w Polsce przynajmniej) wraz z portalem grono.net, który przez kilka lat działał całkiem sprawnie i pozwalał m.in. odnaleźć dawno nie widzianych znajomych. Obecnie nie działa wcale - nie wytrzymał konkurencji, jaka nastąpiła wraz z nadejściem naszej-klasy i Facebooka.

Grono.net było ciekawostką i przyznać muszę, że przez pewien okres czasu kręciło się wokół niego całkiem sporo ludzi. Nasza-klasa też szybko okazała się hitem, jednak po zmianie polityki portalu wiele osób "ewakuowało się" z niej na najbliższą jej platformę - Facebooka.

źródło: thetechblock.com


Ten, nie należący do najbardziej intuicyjnych serwisów w dziejach, okazał się jednak miejscem o tyle dobrym, że pozwalał na utrzymywanie kontaktów ze znajomymi z całego świata. Z czasem zaczął oferować użytkownikom dodatkowe funkcje, ale wiele osób w dalszym ciągu postrzega go głównie jako "takie większe GaduGadu". Tymczasem Facebook zaczął się nam przeobrażać w całkiem niezłe narzędzie marketingowe. Za jego pośrednictwem można łatwo zwiększyć ruch na swojej stronie internetowej, zainteresować szerokie grono odbiorców asortymentem własnego sklepu www, poinformować organizowanych wydarzeniach, promocjach i konkursach. Jeśli ktoś (zwłaszcza właściciel firmy, handlowiec, menadżer - długo by wymieniać) wciąż waha się czy zakładanie konta na FB ma sens, powinien z owych wahań jak najszybciej zrezygnować. Zresztą nie jestem w stanie oprzeć się wrażeniu, że i twórcy Facebooka zmieniają swoją pierwotną wizję serwisu i coraz bardziej idą na rękę użytkownikom, którzy chcą czegoś więcej niż opcja "zagraj w grę online" i "dodaj do znajomych".

Twitter. No tak, Twittują już wszyscy, nawet politycy. I w sumie trudno się dziwić, bo to stosunkowo szybka i wygodna metoda przekazania swoim odbiorcom krótkich i treściwych informacji. Za którymi (jak dobrze pójdzie) ruszyć mogą tłumy, przekazując wiadomość dalej i dalej i dalej... A jak wieść niesie, roboty Google na popularność Twittów, nie są obojętne... ;)

Korzystajcie z niego wszyscy...

Google+ wciąż traktowane jest przez wielu jeszcze bardziej nieufnie niż Facebook i chyba Googlarze tę niechęć szybko zauważyli, skoro zaczęli kusić użytkowników linkami, za którymi biegają roboty wyszukiwarek ;) Nie zdziwiłabym się specjalnie, gdyby po osiągnięciu sukcesu (i "złowieniu" odpowiednio dużej liczby użytkowników) Google zmieniło zdanie i wszystkie odnośniki zyskałyby nielubiane przez pozycjonerów nofollow, ale teraz, gdy nawet "plus jedynki" są wskaźnikami dla wyszukiwarek, życie pozycjonerów stało się jakby piękniejsze, a samo Google+ przemieniło się w serwis, bez którego trudno wyobrazić sobie dalszą egzystencję. I właśnie z tego względu warto przełamać niechęć, konto założyć i działać (i linkować!) póki jest taka możliwość - zwiększając na swoich stronach ruch zarówno użytkowników, jak i upragnionych robotów.

źródło: antyweb.pl


W sytuacji, w jakiej ostatnio postawiło nas Google, właściwie nie mamy wyjścia - musimy grać w jego grę i według jego zasad (przynajmniej jeśli zależy nam na tym, by wykonywana przez nas praca przynosiła efekty). Jeśli jednak umiejętnie wykorzystamy te narzędzia, które Google wręcza nam gestem uniemożliwiającym odmówienia ich przyjęcia (wszak robi to z siłą prasy hydraulicznej) wykorzystajmy je tak, by przyniosły nam korzyść. A ofiarowano nam w końcu nie tylko Google+. Ale o tym przy innej okazji.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza